Czuję się jakbym wyszła z bardzo ciemnej, gęstej mgły mojego umysłu, w której jedynymi dopuszczalnymi uczuciami były smutek, żal, złość i zazdrość. Widzę siebie stojącą poza tą mgłą, przyglądającą się osobie, którą już nie jestem, którą momentami bywam, ale którą byłam w pełni jeszcze parę miesięcy temu. Widzę siebie uśmiechniętą, wręcz rozpromienioną, otoczoną żywymi barwami i tętniącą życiem. Teraz wiem, że skoro zmieniłam się aż tak, mogę zmienić się jeszcze bardziej. Mogę być kim chcę, jaka chcę i cieszyć się tym wiedząc, że jestem sobą. Bo, szczerze mówiąc, to nie ja tak naprawdę się zmieniłam, tylko moje spojrzenie na świat, na ludzi. I z każdym dniem czuję się silniejsza. I wiem, że mogę dużo więcej niż mi się wydaje. Chociaż i tak ciągle się uczę samoakceptacji. Wydaje mi się, że zrobiłam całkiem spory pierwszy krok. Mogę spokojnie spojrzeć w lustro i powiedzieć: "Oby tak dalej".
2009-03-09, 19:56:31 | skomentuj (0)

